Rozmyślania o pisarzach

Z okazji Dnia Pisarza 03.03. rozważania o pisarzach i bohaterach

U swoich początków powieść europejska była rozrywką i wszyscy prawdziwi powieściopisarze tęsknią za nią! 

Milan Kundera Sztuka powieści

 

 Piszę historie, które w założeniu mają bawić czytelnika. Uważam, że dorosłe życie samo w sobie jest smutne i przygnębiające, więc po co dokładać czytelnikowi dodatkowych zmartwień?

Jeżeli jednak powieść ma być rozrywką, to jaką rolę odgrywa bohater? Zastanawiam się nad odpowiedzią na to pytanie, biorąc za przykład bohaterkę mojej powieści Tango z koniem.

Co u Zuzanny, zwanej Zuzią przez panią Nowakową? (Nowakowa to sąsiadka z trzeciego piętra, która we wszystko się wtrąca. A najbardziej żałuje tego, że nie mieszka na parterze, bo wtedy mogłaby lepiej widzieć).

Zuzanna Kosińska ma 29 lat. Jest zwyczajna, niczym się nie wyróżnia, ale staje przed wyjątkowym wyzwaniem — musi odnaleźć konia Eklerka, który zaginął w tajemniczych okolicznościach.

Wyjazd do Francji

Zuzanna wyjechała do siostry babci – Józefiny, do Francji. Dopóki ciotka była zdrowa, Zuzannie jakoś się układało. Potem wszystkie nieszczęścia skumulowały się – choroba ciotki, widmo sprzedaży Eklerka, a w końcu jego zniknięcie. Zuzanna postanowiła wrócić do kraju, a tam pogrążyła się w depresji.

Postaram się przeprowadzić psychoanalizę bohaterki. Zwrócę uwagę na to, co jest dla niej ważne, dlaczego działa w taki, a nie inny sposób.

Zuzanna to kobieta jakich wiele – ma swoje ambicje, aspiracje, marzenia, ale boi się je realizować, czeka na sprzyjające okoliczności. Myśli, że nie ma szczęścia, urodziła się pod nieodpowiednią gwiazdą. Nie dostała wizy do Stanów, nie wyjechała ze swoim narzeczonym na podbój Ameryki i uważa, że los jej nie sprzyja.Skończyła studia, ale jest bezrobotna, nie robi nic albo niewiele, aby znaleźć interesującą pracę. Nie szuka, nie zanosi podań. Twierdzi, że co ma być, to będzie. Żyje z zasiłku i pensji mamy.

Brak pomysłu na życie

Zuzanna się waha, nie ma pomysłu na swoje życie, nie chce wyjeżdżać do Francji sama, nie chce zostawiać wszystkiego, do czego jest przyzwyczajona. Mieszka z mamą, co nie jest zbyt komfortowe, ale przynajmniej nie wymaga zastanawiania się nad przyszłością. Rozmowa z Karoliną, młodszą siostrą, uświadamia jej, że stoi w miejscu, nic nie robi, aby jej życie uległo zmianie, czeka na Godota, podobnie jak ich mama, która czeka na powrót męża z Kanady już dwadzieścia lat.

Można uznać Zuzannę za mało interesującą, nijaką, bezwolną kukiełkę unoszoną przez prądy przeznaczenia, ale jej nastawienie się zmieni, gdy będzie musiała zadać sobie pytanie, co jest dla niej ważne. Nie będzie to ani wielka miłość, ani świetna posada za grube pieniądze. Zuzanna porzuci swoje życie w podparyskiej miejscowości i wyjedzie w nieznane za koniem Eklerkiem.

Wróćmy do pytania postawionego w tytule. Czy tak skonstruowany bohater, który niczym się nie wyróżnia, może rozbawić, czy chociażby zainteresować czytelnika?

Myślę, że tak, jeżeli da mu się atrakcyjny cel – taki, który potrafi zafascynować. W mojej powieści jest to chęć odzyskania ukochanego Eklerka. Wiele osób lubi zwierzęta, a konie są wyjątkowo ciekawym tematem. Na polskim rynku wydawniczym nie ma wielu pozycji dotyczących świata jeździeckiego, jego specyfiki.

Zuzanna wzbudza sympatię, gdyż nie jest superheroiną. Nie ma wyjątkowych umiejętności, które pomagają jej w osiągnięciu celu. Wręcz przeciwnie – dąży do tego celu z trudem, czasami się poddaje, wątpi w siebie. Tak jak wielu z nas.

Zuza jest kobietą niezdecydowaną, wycofaną, płynącą na fali. Dopiero silny wstrząs spowoduje, że otrząśnie się z apatii i zacznie walczyć o to, co jest dla niej ważne. Przy okazji wciągnie w rozgrywkę swoją siostrę Karolinę, artystyczną duszę, która zostawi swoje wygodne życie i pojedzie w nieznane, aby Zuza mogła zatańczyć tango.

Dążenie

Każdy czegoś chce od życia. Jedni będą dążyć do wzniosłych celów, inni – przyziemnych.Ważny jest system wartości, to, co sprawia, że chce się nam wyjść ze strefy komfortu i zawalczyć o szczęście. 

Dla Zuzanny przyjaźń i lojalność są wartością najwyższą. Jej dominującą cechą jest upór – dążenie do celu, chęć zakończenia tego, co zaczęła. Cecha osłabiająca to brak pewności siebie, niewiara we własne możliwości, mimo sukcesów. Wytłumaczeniem tego, że coś się jej udało, jest powiedzenie: Tak wyszło. Cechą wspierającą natomiast jest szybkie wyciąganie wniosków i łatwość uczenia się. Cecha utajona to brak zainteresowania pieniędzmi, co w tej sytuacji się przyda, gdyż szajka będzie próbowała ją przekupić. Jeszcze tego nie wiem do końca, bo mam tylko szkic powieści, ale w wypadku gangu handlarzy końmi jest to wielce prawdopodobne.

Zuzanna nie wybija się z tłumu, nie ma wielkich umiejętności, nawet konno jeździ po japońsku, czyli „jako tako”. W porównaniu z Karoliną jest bezbarwna. Czy z bezbarwnej postaci można uczynić fascynującego bohatera?

Nie wiem, zobaczę co mi wyjdzie. Ociosuję zdanie po zdaniu i przyglądam się im z zadumą. Taki los pisarza.

Balzak i King

Balzak narzekał, że na życie ma tylko godzinę dziennie, resztę czasu przeznaczał na pisanie.Nie przeszkodziło mu to jednak w uwiedzeniu pani Hańskiej. Można rzec, że wziął ją z galopu.

Stephen King, autor Carrie, stosuje zasadę „co by było, gdyby”. Wypływa na szerokie wody własnej pomysłowości i nikt go od tego nie odrywa. Podejrzewam, że nikt mu nie przeszkadza, kiedy pisze, bo przecież pracuje. Stephen King nie jest zły, w dodatku wszyscy go dają za przykład jako pisarza do naśladowania. Napisał Pamiętnik rzemieślnika i uchodzi za guru sztuki pisania. Daje rady ogólne: planuj albo nie planuj – jak ci wygodnie. Narrację prowadź w pierwszej albo trzeciej osobie, ewentualnie w drugiej (to rada dla dających rady) Szukający Świętego Graala pisania jest równie zagubiony jak przed czytaniem takiego podręcznika. 

Ci, co jak ja nie zarabiają pisaniem na życie, muszą je upychać w plan dnia. Ja nie mam nawet godziny dziennie i nie mam własnego gabinetu. Jeżeli brakuje miejsca, to wtedy pisze się byle gdzie i byle jak. W pośpiechu. Nie jest to złe samo w sobie, bo można tekst poprawić. Ważne jest przerzucenie na papier myśli, które rodzą się w głowie, bo one wcale nie chcą tam długo zostać, trzeba je łapać w danej chwili. Gdy nie mogę pisać, z przyczyn niezależnych ode mnie, pozostaje tylko mgliste wspomnienie. To się nazywa wena, ulotne połączenie z natchnieniem. Ono nie trwa długo, trzeba być na nie przygotowanym. Dlatego noszę długopisy i notes w torebce.

Emocje

Stan emocjonalny też wpływa na sposób pisania. Może Dany Brown wciąga amfetaminę, aby się bardziej podkręcić? Tego nie wiem. Wiem natomiast, że gdy wreszcie wieczorem siadam do pisania, to nie starcza mi energii, aby cokolwiek sklecić. Patrzę w zamyśleniu w okno i marzę o filiżance kawy. Czekam, aż słowa przyjdą same i ułożą się w historię…

Tango z koniem kupisz tutaj Księgarnia Ridero

Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anna Stranc
4 miesięcy temu

Podziwiam to, że piszesz jednak, że się nie poddajesz i tak trzymać.