Refleksje jeździeckie

Gdyby dzisiaj ktoś mnie zapytał, co jest najważniejsze w jeździe konno, odpowiedziałabym, że najważniejsze jest zaufanie.

Na pewno wiele osób zadaje sobie pytanie jak osiągnąć wewnętrzną harmonię i zaufanie. Jedni posiadają naturalną pewność siebie (nie mylić z arogancją), inni zdobywają ją latami. Dzisiaj wpis dosyć refleksyjny, oparty na moich własnych spostrzeżeniach i przeżyciach.

Koń jaki jest

Kilka lat temu kupiłam konia, Biankę. Jakby powiedział ksiądz Chmielowski „koń jaki jest, każdy widzi”. Wiele koni widziałam, na wielu jeździłam, jednak z czasem zaczęło mi brakować wiary we własne zdolności. Stałam się coraz bardziej krytyczna wobec siebie. Nie byłam wystarczająco dobra w moich oczach. Powiem wprost: straciłam zaufanie. Dlaczego tak się stało?

Odpowiedź nie jest prosta, bo złożyło się na to wiele czynników: kilka poważnych upadków, pobyt w szpitalu, brak trenera i przygotowania mentalnego. Uczyłam się sama, z książek, ale przez długi czas nie miałam nikogo, kto mógłby mi powiedzieć czy idę w dobrym kierunku.

Miałam wrażenie, że zatrzymałam się przed murem i nie mogłam pójść dalej. Zakup Bianki nie poprawił sytuacji, powiem więcej – pogorszył ją. Bałam się wsiąść na własnego konia, ciągle szukałam pretekstu, aby tego nie robić. W efekcie koń oduczył się chodzić pod siodłem.

Lustro

O koniach mówi się, że są jak lustro, odbijają się w nich wszystkie lęki jeźdźca, jego nieprawidłowa pozycja, brak równowagi. Koń pokazuje to, czego jeździec nie chce albo czasami nie potrafi zauważyć. Aby zbudować solidną więź z koniem najpierw trzeba zaufać samemu sobie. Jako zwierzę niezwykle wrażliwe, koń odbiera emocje jeźdźca i na nie reaguje. Jeżeli jeździec jest niepewny czy zdenerwowany koń zachowa się podobnie. Konie rejestrują nie tylko ludzkie emocje, ale odczytują także mowę ciała. Postawa, zachowanie, gesty świadczą o nastroju i stanie wewnętrznym człowieka, a koń potrafi je prawidłowo interpretować.

Poczucie własnej wartości

Samoocena jest jak samospełniająca się przepowiednia – jeżeli źle oceniamy siebie, to mniej lub bardziej świadomie programujemy się na porażkę. Ludzie z niską samooceną wycofują się, poddają, zamykają. Albo za wszelką cenę chcą pokazać całemu światu, że jest inaczej, niż sami o sobie myślą. A kiedy przychodzi sukces, sabotują go: rozpijają się, wikłają w toksyczne związki, prowadzą hulaszczy tryb życia. Dzieje się tak dlatego, że sukces koliduje z ich wewnętrznym przekonaniem o tym, kim są. Jeżeli „wiem”, że moim przeznaczeniem jest bycie nieszczęśliwym, to nie mogę pozwolić, by rzeczywistość wprowadziła mnie w zakłopotanie z powodu szczęścia. Dlatego niszczę to, co osiągnęłam. I nie ma znaczenia, że to irracjonalne i autodestrukcyjne. Podobnie, wbrew własnym interesom, postępuje wielu błyskotliwych ludzi. To, że są inteligentni, nie stanowi żadnego zabezpieczenia. – Tak o poczuciu własnej wartości pisze autorka artykułu w magazynie Zwierciadło.

Co dalej?

Co z Bianką i moim brakiem zaufania do siebie? Gdybym miała taką sytuację w młodości, pewnie sprzedałabym konia. Dzisiaj zadaję sobie pytania o to, co mogę zmienić. Co zrobić, aby uzyskać lepszą stabilność w siodle? Czytam książki, oglądam filmy uznanych jeźdźców, którzy tłumaczą jak poprawić dosiad i równowagę. Staram się zmienić moje nastawienie, o pracy z Bianką myślę pozytywnie, bez tworzenia negatywnych obrazów w głowie, gdyż myśli oddziaływują na ciało. Jeżeli podchodzę do naszej wspólnej pracy z ufnością, moje ciało się odpręża, łatwiej mi wtedy dostosować się do ruchu konia. Kiedy mam wątpliwości mimowolnie napinam mięśnie, co koń natychmiast wyczuwa i trudniej nam się wtedy „dogadać”.

O zaufaniu pisałam tutaj Zaufanie

„Nie ma koni z problemami – są tylko jeźdźcy, którzy je mają”

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Anna Stranc
6 miesięcy temu

Przypomina mi się koń, którego spotkałam w lesie nad morzem. Na mój widok zatrzymał się. Wyczuł mój strach przed nim, jego wielkością. Bał się przejść obok. Ja też się bałam. Właśnie z powodu tego strachu jeździć konno nie będę, nawet nie próbuję.