Niespodzianka

„Chyba zwariował” pomyślała, kiedy poprosił aby pomogła mu popchać. Stali na wiejskiej drodze, a koła samochodu zapadały się w błotnistej zupie. „Przecież nie będę pchała w szpilkach” myślała coraz bardziej rozjuszona.

🌊 Właściwie miała dosyć tej wyprawy, miało być romantycznie, nastrojowo i elegancko.Tak, elegancko; zaprosił ją do wiejskiego zajazdu, w którym chcieli świętować kolejną rocznicę ich związku. Planowała francuskiego szampana, włoską muzykę, argentyńskie tango i japońskie karaoke. Tylko, że zgubili drogę! A teraz jeszcze chce aby pchała samochód, nie licząc się z jej nowymi butami od Jimmy Choo. Posunął się za daleko.

Ściągnęła buty, trzasnęła drzwiczkami i poszła przed siebie nie zwracając na nic uwagi.Mężczyzna przyglądał się jak idzie w światłach samochodu rozchlapując kałuże bosymi stopami, jednak po chwili ciemność nocy pochłonęła ją całkowicie. Mężczyzna oparł się o unieruchomiony samochód i zapalił papierosa.

Szła w stronę świateł oddalonych domostw. W ciemnościach nocy łatwo było o wypadek na polnej drodze pełnej wybojów. „Jak skręcę kostkę to diabeł ze świecą mnie nie odnajdzie” myślała ostrożnie stawiając nogi.

Myślała o tym, że jej życie jest jak ta wiejska droga, wyboiste i pełne pułapek. „A ja jestem, proszę pana, na zakręcie” nuciła, aby dodać sobie odwagi. Jej zaufanie do samej siebie spadło do zera po atrakcjach jakie zafundowało jej przeznaczenie. Znalazła się sama, z dala od domu, w popsutym samochodzie. Teraz musi kogoś znaleźć, aby naprawić usterkę.

„Na faceta tez nie można liczyć, jedynie czego oczekuje to tego, aby mu usługiwać. Kiedy ona chce pojechać do teatru czy na koncert, to mówi, że może sobie coś obejrzeć w telewizji. Najlepiej mecz, z chipsami i piwem” snuła rozmyślania na temat obecnej relacji miłosnej. Nie kleiło się między nimi i miała wrażenie, że ten związek nie potrwa długo.

Wśród nocnej ciszy rozległy się dźwięki organów. Rozejrzała się dookoła i na ciemniejącym niebie zobaczyła rysującą się sylwetkę wieży kościelnej, wzięła ją za drogowskaz. W pustym kościele brzmiała muzyka Bacha, usiadła w ostatnim rzędzie i zamknęła oczy, dźwięki otoczyły ją ze wszystkich stron i uspokajały emocje.

Powietrze pachniało kadzidłem, a mury emanowały modlitwami i prośbami wiernych. „Ciebie prosimy, wysłuchaj nas Panie” powtarzała w myślach, nie zauważyła, że muzyka ucichła. Drgnęła i otworzyła szeroko oczy, gdy ktoś delikatnie położył dłoń na jej ramieniu. Obok ławki stał młody mężczyzna w okularach.

– Nie chciałem ciebie wystraszyć. – Usłyszała ciepły baryton. – Muszę zamknąć kościół.

– Pan jest muzykiem?

– Niekoniecznie. – Roześmiał się i spojrzał na nią znad okularów. – Krzysztof, nie jestem taki stary, aby mówić mi pan. Od dziecka gram na różnych instrumentach.

„Krzysztof, święty patron kierowców” przemknęło jej przez myśl.

– Zuzanna. Popsuł mi się samochód – powiedziała, aby wyjaśnić swoją obecność w tym miejscu, o tej porze.

– Zgaszę światła, zamknę bramę i pojedziemy zobaczyć co się stało twojej limuzynie – powiedział przy czym uśmiechnął się przyjaźnie.

morał: kiedy masz nowe buty nie chodź na skróty

rysunki na blogu Gosia Zimniak

 

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments