Książka i kawa

Często piszę o tym, że lubię kawę. Rzadko podaję szczegóły, w jaki sposób przyrządzam ten napój. Lubię kawę mocną, gorzką. Ktoś kiedyś powiedział (osoba na kursie pisarskim), że szkoda życia na picie niedobrej kawy. Zgadzam się z tym.

Kupuję kawę mieloną, najlepiej z Kenii. Wsypuję do filtra odpowiednią dozę i wkładam do ekspresu przelewowego. Nie mam, niestety, ekspresu ciśnieniowego ani innego wymyślnego urządzenia. Wszystkie kawiarki padają u mnie z wycieńczenia, dlatego dokupuję najprostsze. Nastawiam kawę w ekspresie i biorę do ręki książkę.

Chcesz wiedzieć jaką?

„Tawerna w małym porcie”, to opowieść o pisarce, która szuka samotności. Chce napisać książkę i ucieka od ludzi. Momentami wydawało mi się, że Joann chce uciec od samej siebie, od swojej przeszłości. Czy to dobre skojarzenie? Rozstrzygniesz sama, jeżeli tylko przyciągnie cię błękit okładki i most nad przepaścią. Ten most ma duże znaczenie dla pozostałych bohaterów: Manueli i Alejandra. Łączy przeszłość z teraźniejszością. Buduje przejście między wydarzeniami z przeszłości a egzystencją bohaterów. Tawerna jest dla nich poczekalnią, miejscem, gdzie mogą rozliczyć się z własnych błędów i wyciągnąć z nich wnioski.

Niektórzy czytelnicy kładą nacisk na to, że „Tawerna w małym porcie” opisuje syndrom opuszczonego gniazda. Ja tego tak nie odebrałam. Dla mnie jest to historia ludzi, którzy nie przepracowali swojej żałoby. Każde z nich rozpacza na własny sposób. Są razem, bo nie mają innego wyjścia, los połączył ich na dobre i na złe w małej tawernie. Manuela przygotowuje dla gości wykwintne posiłki, Alejandro serwuje podrabianą whisky. Do tawerny zagląda Joann, aby zaczerpnąć garść inspiracji do własnej powieści.

Zawodowi pisarze tkwią za swoimi wielkimi lub małymi biurkami i piszą. Piszą, co chcą, kiedy chcą, co im się podoba albo na odwrót, prowokują czasem, a innym razem pozwalają płynąć słowom banalnym i powierzchownym, dając czytelnikowi szansę na znalezienie sensu, wykrycie puenty czy nawet możliwość odgadnięcia intencji.

Jola Czemiel „Tawerna w małym porcie”

„Tawernę w małym porcie” kończy wiersz poetki Anny Stranc „W piekle inaczej brzmią słowa”

Recenzje powieści Joli Czemiel znajdziesz tutaj: Ewelina czyta

Daj przeczytać

Bookiecik

Czytaj od lewej

 

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jola
3 miesięcy temu

Dziękuję, świetna recenzja,

Anna Stranc
3 miesięcy temu

Przeczytam na pewno jak tylko pojawi się na Legimi. Strasznie się cieszę tym wierszem na końcu. Na razie choć tak zaistniałam i w dodatku w fajnej książce.
Dobra kawa to subiektywne pojęcie.