Królowa i Alicja

Bajki niekoniecznie dla dzieci.

Alicja w krainie czarów. 

Królowa marszczyła czoło. To był zły znak. Szlachetne usta wycięte w serduszko wykrzywiał grymas niesmaku. Sokolim wzrokiem przyglądała się tańczącej parze. W sali oświetlonej kryształowymi żyrandolami książę tańczył walca z nowo poznaną dziewczyną.

„Jaka ta dzisiejsza młodzież niewychowana” myślała przyglądając się dziewczynie. „Sukienka nawet nie przykrywa jej kostek, a poza tym, kto to widział pokazywać publicznie…”. Królowa nawet nie śmiała myśleć o tym elemencie garderoby a co dopiero oglądać. Koronkowe majtki wzbudzały jej oburzenie.

Królowa

– Kto to jest? – zapytała szambelana.
– Kopciuszek, wasza wysokość.
– To nie jest Kopciuszek. Kopciuszek nosi nadęte suknie z bufiastymi rękawami. Kto jej pozwolił przyjść na bal!
-Wasza wysokość rozkazała wpuszczać wszystkie młode i dorodne panie – wyjaśnił szambelan.
– Wyrzuć ją! Natychmiast!
– Straże do mnie! – Szambelan wskazał wirującą w takt walca dziewczynę. – Raz, dwa, trzy wychodź ty!

Królewicz zorientował się w sytuacji. Nie po raz pierwszy królowa matka wtrącała się w jego życie intymne. Złapał Alicję za rękę i pociągnął w stronę drzwi balkonowych. Schodami zbiegli do zalanego poświatą księżyca ogrodu. Z pobliskich krzaków rozszedł się śpiew słowika.
– Wyłącz nagranie, to nie randka w ciemno – krzyknął książę. Słowik zamilkł.
– Dam ci mojego konia. – książę patrzył dziewczynie w oczy.
– Nie umiem jeździć konno.
– To w takim razie zamienię cię w żabę. Będę przychodził co wieczór śpiewać ci serenady.


„Ten księciunio chyba upadł na głowę” pomyślała Alicja. Świat wokół niej zaczął się zmieniać, zobaczyła trawę i buty księcia. W butach z kokardą mogła się nawet przejrzeć. Była żabą. Zieloną.
Skakała tak długo, aż ze zmęczenia nie mogła złapać oddechu.

– Pocałuj żabkę w łapkę. – Usłyszała.
Spojrzała w kierunku pobliskiego stawu i zobaczyła żółte oczy krokodyla.
– Czy krokodyle jedzą żaby? – zastanawiała się na głos.
– Nie jem mięsa, jestem wegetarianinem. Mogłabyś zajrzeć mi miedzy zęby? Coś mnie uwiera.
– Akurat. Ja podejdę, a ty mnie zjesz.
– Nie jem mięsa. – powtórzył. – Tylko zobacz.
– To noga! – zawołała Alicja ze zgrozą.
Krokodyl się zdziwił.
– Niemożliwe, od lat nikogo nie zjadłem.
– To człowiek z żelaza. – powiedział Wodnik Szuwarek siedzący na liściu.
Alicja pomyślała, że Wodnik ma niezdrowy kolor skóry.

– A tak, czytałem, że żelazo jest potrzebne do prawidłowego funkcjonowania. – przypomniał sobie krokodyl. – Mieszkałem w Zoo, a ludzie wszystko rzucają, gdzie popadnie. Dzięki zabawie edukacyjnej polegającej na bieganiu za wycieczkami szkolnymi nauczyliśmy się z kolegami czytać. A nawet liczyć. Obliczyliśmy, równaniem całkowym, która rura jest odpływowa. I taaaadam, jestem tutaj. Wróćmy do nogi, wyciągniesz ją? – poprosił Alicję.
– Tymi łapkami nie dam rady. Są przystosowane do pływania i wdrapywania się na powierzchnie pionowe, nie do wyciągania nogi z zębów.
– Co zrobimy?

Krokodyl

Krokodyl zalał się łzami.
– O czym rozmawiacie? – zapytała ważka.
– Jak wyciągnąć krokodylowi nogę z zębów.
– Drewniana? Używał jej jako wykałaczki? – zaciekawiła się ważka.
Zamachała skrzydłami, a promienie wschodzącego słońca mieniły się w nich kolorami tęczy.
– Mogę go w coś zamienić, tylko szybko. Potrzebujących jest wielu.
– Chciałbym być koniem! – zawołał zachwycony krokodyl. – Mógłbym kogoś kopnąć. Albo zabrać cię na przejażdżkę – powiedział do Alicji.
– Nie umiem jeździć konno.
Gdy wymawiała ostatnie słowo, zegar na zamkowej wieży zaczął wybijać dwunastą.
– Alicja, Alicja wstawaj!

Książę

Zniecierpliwiony glos przebijał się do zaspanego mózgu.
Otworzyła oczy, pochylał się nad nią książę z bajki.
– Nie całuj! Chcę być żabą! – zawołała i odwróciła się na drugi bok.
– Miałaś odwieźć dzieci do szkoły.
– Mamo?
W drzwiach sypialni pojawiły się dwie małe główki.
– Mama ma rozdwojenie jaźni. Dziś jest żabą – powiedział książę z bajki.
– Pocałuj żabkę w łapkę.

Alicja


Alicja odwróciła się i spojrzała na syna.
– To powiedział krokodyl z nogą w zębach.
– Drewnianą? Używał jej jako wykałaczki? – zapytała dziewczynka.
– To powiedziała ważka.
Alicja uśmiechnęła się do układających się koło niej dzieci.
Tylko książę z bajki niczego nie rozumiał. Jak zawsze

.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments