Bez limitów

Dziś przy kawie zaglądam na blog Magdy Dehiles, która pisze o Polakach na emigracji – Sercem emigranta pisane. Dlaczego wybrałam opowieść o mechaniku samochodowym? Bez mechaników nasze konie mechaniczne byłyby bezużyteczne, a ja, tutaj na blogu, piszę o koniach 😀

Oryginalny wpis znajdziesz tutaj Nie tak łatwo pisać

W DZISIEJSZYCH CZASACH NIE MA LIMITÓW

Z nieba lecą strugi deszczu, a pod białym gazebo, na chodniku, spod samochodu wystają nogi. Podchodzi dwóch policjantów, zaglądają i po chwili spod samochodu wyjeżdża mechanik.

– Dzień dobry – witają go stróże prawa – naprawdę musisz dzisiaj pracować? – dziwią się.

– Nie, nie muszę, ale chcę! – odpowiada z uśmiechem na ustach mechanik.

– A możemy sobie z tobą zrobić zdjęcie?- i policjanci uwieczniają ten moment na swoich telefonach.

„Podobno większość ludzi twierdzi, że niczym się nie zajmuję”, śmieje się Marcin Pikuła w dzisiejszej audycji Fajni Polacy w Full Fm – Polskie Radio z Sebastianem Maćkowiakime SeeBeat SB i Klaudią Janiszewską.

Może większość ludzi nie przechodziła obok białego gazebo w strugach deszczu…

A może większość nie pracowała w ekstremalnych warunkach, żeby… no właśnie! Żeby co?

W opiniach, na stronie warsztatu Vtech Motors, którego Marcin jest właścicielem, przewija się jedno słowo:

Profesjonalny.

We wszystkich odmianach.

W 2009 roku, w kolejce na lotnisku do odprawy paszportowej, stał jeden pasażer z walizką pełną narzędzi samochodowych, ubrany w kombinezon mechanika.

Marcin. 

Bo jechał do pracy. Przygotowany, w pełnym rynsztunku. Jak na profesjonalistę przystało.

Jak sam mówi, od dziecka „mazał się” w warsztacie chodząc krok w krok za starszym bratem Pawłem. Z tamtych czasów pozostał mu dziecięcy zapał, który w 4 lata pomógł mu zbudować prosperujący biznes na emigracji. 

„Jestem zadowolony z serwisu w 100 %”, mówi jeden z jego klientów, Andrzej.

Bo Marcin posiada jedną bardzo ważną dla emigrantów cechę – zdolność adaptacji. Marcin stracił swoją pierwszą pracę w UK podczas urlopu. Po powrocie jego dotychczasowe plany uległy zmianie i musiał znowu kombinować. 

I tutaj przydał się też POMYSŁ.

Pomysł na siebie i na to, co chciał robić.

Marcin zmodyfikował swój plan i zrealizował nowy pomysł. Sięgnął po pocztę pantoflową, która, jak twierdzi, jest najlepszą reklamą. 

W tym czasie, podczas pracy na chodniku lub w ogrodzie klientów, usłyszał niejedną życiową historię ‘weekendowych fachowców’, którzy popijając piwko, z zaciekawieniem obserwowali, jak uzdrawia ich pojazdy. 

Dziś jest właścicielem dużego warsztatu, gdzie na piętrze ukrywa kolekcję swoich ukochanych ‘odstresowaczy’ – motorów. Na pytanie, czy coś by zmienił, odpowiada, że zrobiłby to samo jeszcze raz, ale szybciej i lepiej.

Kiedy coś nam nie wychodzi, plan nie realizuje się tak, jakbyśmy chcieli, umiejętność modyfikacji planów jest nieoceniona.

A Ty, drogi Emigrancie, masz już pomysł na siebie?

Pozdrawiam

Magda

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments